środa, 24 lipca 2013

V ,,Obietnica zostało dotrzymana"

,,Nareszcie pierwszy przystanek!" pomyślałam. Wyszliśmy i oddaliliśmy się kawałek, na naszą ,, sesję zdjęciową". Na początek to mi były robione zdjęcia. Oto efekty:







Miałam jeszcze ciuchy aby się przebrać więc poszłam w jakieś krzaki:
 -Tylko nie patrz! - powiedziałam łagodnie, lecz stanowczo
-Dobra, dobra tylko szybko, bo odjadą bez nas!
-Ok! - po 2 min wyszłam i James zrobił mi jeszcze 3 zdjęcia :

Później zmieniliśmy się, ja robiłam zdjęcia jemu. Zrobiłam parę w ubraniach i parę bez nich, kiedy skończyliśmy pobiegliśmy do autobusu i oglądaliśmy zdj. 



Spodobały nam się, więc James wyciągnął swojego laptopa i wrzuciliśmy je na Facebook'a. Reszta drogi minęła nam nawet spokojnie. Gdy dotarliśmy do hotelu, pani Green robiła listę kto z kim będzie w pokoju. Udało nam się zdobyć dwuosobowy pokój, dostaliśmy klucze i poszliśmy się rozpakować. Kiedy skończyliśmy się rozpakowywać, ktoś zapukał do drzwi. To była pani Green, powiedział nam, że za 30 min. na dole będzie potańcówka i żebyśmy się przygotowali. Gdy poszła, ja szybko ubrałam się i wyglądałam tak(bez czapki):   
  
James nie przebierał się tylko poszedł się odwietrzyć i wyszliśmy. Gdy dotarliśmy już na miejsce zabawa trwała w najlepsze. Kiedy Josh ( kolega Jamesa) nas zobaczył podszedł do DJ i coś mu szepnął na ucho. W tym czasie my zaczęliśmy tańczyć, lecz nagle piosenka się urwała i zaczęła lecieć ballada. James popatrzył się na Josha i ten puścił mu oczko. Tańczyliśmy, to był mój pierwszy w życiu taniec z chłopakiem do ballady. po zabawie, wszyscy się rozeszli do swoich pokoi, my również. Pierwsza byłam ja w kolejce do łazienki, wzięłam prysznic, umyłam zęby, przebrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki. Później wszedł James, wyszedł po 10 min. Ja już spałam, poczułam jak pocałował mnie delikatnie w policzek i też poszedł spać. 
Na następny dzień mieliśmy iść do muzeum. Od samego rana maiłam głupawkę, więc nie obyło ise bez dziwnych zdjęć. Oto one, to zdjęcia z całego dnia:




____________________________________________________________________
Wiem, że większość tego rozdziału to zdjęcia, ale znalazłam je i jakoś nie mogłam się powstrzymać aby ich nie dodać! XD Znając życie to jeszcze sobie poczekacie na kolejny rozdział, bo Patrycja.. to Patrycja! XD hehe też Cię kocham Patki! hehe XD  
         


IV,,Niziołek , demon i wyzwanie"

                                                                        ****Isabelle****
-Yyy...Tak miałam koszmar. D-dzięki.- powiedziałam cicho ,,I po co debilu mu to mówisz!" krytykował mnie w między czasie mój wewnętrzny głos - Yyy... A mogę wiedzieć po co ci ta poduszka.
-Bo widzisz zawsze przychodzę się tu zdrzemnąć ,a dziś ktoś zajął moje miejsce. I wiesz co masz bardzo niewygodną głowę.
-Możliwe ,że to z powodu faktu iż nie jest ona poduszką.- odpowiedziałam sarkaztycznie
-Możliwe.- odpowiedział z udawanym zdziwieniem
-Tak więc nie będę ci przeszkadzać. Miłych snów.- powiedziałam wstając powoli i wytrzepując źdźbła trawy z ubrań
-Dzięki. A  i zapomniał bym zrobisz dla mnie jutro drugie śniadanie? - spytał całkiem miło chłopak 
-Co?! O czym ty mówisz? - spytałam zdziwiona podnosząc swoją torbę z ziemi
-Twoje śniadanie było pyszne ,więc...- zaczął chłopak ,ale przerwałam mu w połowie zdania
-Zaraz! Jak to 'było'?- spytała z nie ukrywanym zdenerwowaniem
-Leżało nie tknięte więc postanowiłem spróbować i tak jakoś zjadłem większe pół. Ale spoko zostawiłem ci coś.- odpowiedział chłopak nic sobie ze mnie nie robiąc 
-Jak mam zjeść coś po tobie!
-Spokojnie nie gryzłem twojej części.
-Kto w ogóle pozwolił ci ruszać moje jedzenie!?- moja wściekłość sięgała zenitu. Była o włos o uderzenia go w tą czarną czuprynę.
-Nie złość się.- nagle chłopak wstał i stanął koło mnie
Dobra wiem ,że jestem niska. Margaret zawsze musiała tłumaczyć swojej rodzinie ,że ta ruda dziewczyna koło niej to nie jest młodsza siostra jej przyjaciółki ,więc była przyzwyczajona do faktu ,że jestem STRASZNIE niska ,ale to już przesada. Mój kompleks na temat wzrostu z zabójczą szybkością wzleciał ku niebu. ON MIAŁ OKOŁO 180CM WZROSTU! 
-To zrobisz mi to śniadanie? -spytał patrząc na mnie
-Nie!- odpowiedziałam 
Odwróciłam się poszłam prosto w stronę ogrodowej kafeterii. Co on sobie myśli ,że co ja jestem! Jego prywatna kucharka czy co! Gdyby był niższy na pewno bym go walnęła w ten pusty łeb. Szłam przez chłodny korytarz ,ale nie czułam zimna wręcz odwrotnie. Było mi gorąco ,ale to raczej wściekłości zawdzięczałam swoją temperaturę. Czułam się jak czajnik ,w którym właśnie gotuje się woda.
-Em...Przepraszam rudowłosa dziewczynko.-powiedział łagodnie cichy głos
-o co chodzi?- spytałam odwracając się
Przede mną stała trochę wyższa ciemnowłosa dziewczyna jej oczy ledwo wystawały z grzywki na bok która niemal przykrywała także prawie cały policzek. Głowę trzymała lekko spuszczoną. Zastanawiałam się czy chce ukryć twarz czy po prostu lepiej mi się przyjżeć. Wpadam w paranoje przecież dobrze widziała moją twarz bez patrzenia w dół.
-Em...Ja...To znaczy...Ty...-zaczynała nie pewnie dziewczyna
Po patrzyłam na nią i powiedziałam spokojnie.
-Tak?
-Maszbardzodużokwiatówwewłosachwięcprzyszłamcitopowiedzieć,żebynauczycielnaciebienienakrzyczał-powiedziała niemal bez oddechu
Dopiero po chwili zajarzyłam o co jej chodzi.
-Zaraz. Co?!- nie czekałam na odpowieć tylko pobiegłam do damskiej ubikacji. No nie powiem trochę mi to zeszło ,ale nadal nie za bardzo się orientowałam co i jak. Gdy wreszcie ją znalazłam wparowałam do środka jak czołg. Na szczęście nikogo nie było.Cóż zaraz zaczynają się lekcje więc wszyscy zbierali się już pod klasami ,a nie siedzieli w ubikacjach.Szybko podbiegłam do lustra. Zabije go! We włosach miałam pełno wplecionych stokrotek. Wyglądałam jak jakaś chora na umyśle miłośniczka natury. Jak bardzo ten chłopak jest chory psychicznie! Już pewnie nawet psychotropy nie pomagają!Wyciągnęłam wszystkie kwiatki i jako tako ułożyłam włosy. Wyszłam z łazienki w momencie ,,w którym zadzwonił dzwonek. 
-Co się stało z twoją piękną fryzurką?- spytał znajomy mi już głos ,który w 1 sekundzie doprowadził mnie do szewskiej pasji
-Ty!
-Ja!
Poczułam się z bita z tropu po jego komentarzu ,ale po chwile się ocknęłam.
-Jak bardzo ci się nudziło ,że postanowiłeś wpleść mi we włosy chabazie!-spytałam z wściekłością
Chłopak popatrzył się na mnie później wyciągnął telefon. Chwile później patrzyłam na swoje zdjęcie. Tak ten psychol zrobił mi zdjęcie kiedy spałam! Ale mimo to muszę przyznać ,że ładnie na nim wyszłam. Ale przecież nie mogłam tego przyznać.
-Wyglądasz jak aniołek ,ale gadasz jak demon.- powiedział spokojnie
-Coś powiedział!
-Dobra ja idę na lekcje. Do zobaczenia niziołku. - powiedział i pobiegł w stronę drzwi.
N-I-Z-I-O-Ł-K-U. Mój umysł dopiero po chwili zrozumiał co się właśnie stało. Co on sobie myśli?! Nie miałam czasu na wściekanie się ,bo lekcje już się zaczęły.Pobiegłam szybko do swojej sali i zajęłam miejsce. Na szczęście nauczyciel się spóźnił. Kolejne dwie lekcje minęły mi dość szybko. Do autobusu zostały mi jeszcze dwie godziny ,a w pobliżu nie znajdowały się żadne ciekawe sklepy ,więc  postanowiłam poszukać jakiegoś ciekawego kółka żeby zabić czas. Poszłam do szafki po mój żakiet i torbę , żeby później nie wracać i przeżyłam szok. Żakietu nie było. Zgubiłam go! Ale gdzie. Zaraz , po przerwie obiadowej już go nie...PO PRZERWIE OBIADOWEJ!
-Ej , mała! Tego szukasz.- powiedział mi znajomy głos
-Oddaj go.- warknęłam odwracając się w jego stronę- Już!
-Spokojnie. Jeśli ci go teraz oddam nie będzie zabawy.- powiedział żartobliwie przyozdabiając swoją twarz wrednym uśmieszkiem
-O co ci chodzi?
-Hmmm...Zabawmy się w berka. Ten kto nie ma żakietu jest berkiem ,co ty na to?- powiedział wymachując w powietrzu granatową marynarką
-A mam jakieś inne wyjście?
-Yyyy...Zastanówmy się....Możliwe ....że nie.- powiedział demon w ludzkiej skórze - Więc zacznijmy wyścig - powiedział zmieniając powolny marsz na bieg
Nim się obejrzałam już zniknął za rogiem korytarza. Chcesz wyścigu to będziesz go miał!

piątek, 19 lipca 2013

III ,,Proszę niech ta chwila trwa wiecznie"

                       ~Matgaret~
Kiedy wróciłam do domu była gdzieś prawie 21:30. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Zobaczyłam na krześle leżącego miśka, którego dostałam od Jamesa. Wstałam i ruszyłam po pluszaka. Chwyciłam do i mocno uściskałam. Zasnęłam wtulona w misia. Obudziłam się na następny dzień o 3:15, ponieważ dzisiaj miała się odbyć wycieczka. Zapomniałam się spakować więc szybko w  głupkowatej piżamie biegałam jak poparzona po całym domu. Spakowałam dużą walizkę i ubrałam się. 
Wyglądałam tak. Weszłam do kuchni i szybko zrobiłam sobie i zjadłam płatki z mlekiem. Popatrzyłam na zegarek, była już 4:15. Zadławiłam się płatkami, chwyciłam walizkę i wybiegłam z domu krzycząc "Pa mamo!!". Gdy dotarłam pod szkołę odetchnęłam z ulgą ponieważ wszyscy czekali jeszcze na autobus. 
-Cześć Margaret! - usłyszałam i poczułam jak ktoś złapał mnie za rękę. To był James
-Cześć! - odwróciłam się i chwilę zamarłam
-Jak tam po naszej randce? 
-Yyy... - nie wiedziałam co odpowiedzieć, poczułam jak robię się cała czerwona- Ymmm... Fajnie!- wykrztusiłam wreszcie
-To super! 
-A ty? 
-Ymm... - widać było że też się skrępował- No bo ja..... 
Rozmowę przerwała nam pani. Green krzycząc żeby wszyscy już wkładali swoje walizki i wsiadali. Umówiliśmy się razem z Jamesem, że usiądziemy razem w autobusie i wtedy dokończymy rozmowę. Wsiadłem i usiadałam z tyłu.  Zaczekałam na Jamesa i przyszedł. Usiadł i westchnął głęboko:
-A więc... na czym skończyliśmy?? - zapytał
-Ymm.. Powiedziałeś ,,No bo ja..." i nam przerwano. - pomogłam przypomnieć
-A! tak! już pamiętam! No... 
-Hej Margaret!- krzyczała Jessie ( moja koleżanka z klasy)
-Cześć!- odpowiedziałam- Przepraszam, no mów dalej - powiedziałam do chłopaka
-Ej Mag! - znowu nam przerwała
-Nom? 
-Słyszałam, że chcesz sobie przefarbować włosy na blond!
-Nom, a co?
-Bo ja chciałam Ci je przefarbować mogę?
-Teraz?
-Nom. Wejdziemy do tej łazienki! 
-Noo....- przeciągnęłam
-No proszę!!!!!- zaczęła błagać
-No ok! Przepraszam Cię James. Dokończymy tą rozmowę później, jak będę blondynką! - uśmiechnęłam się
-Dobrze, dobrze. Idź! :)- uśmiechnął się, lecz było widać, że jest smutny. Chciałam z nim zostać ale Jessie mnie błagał i by mi żyć później nie dała, więc poszłam.  Weszłyśmy do małej łazienki w autobusie i zaczęła się zabawa!   Po jakiś 30 minutach wyszłyśmy z tamtą z wielkimi bananami na twarzach. Szybko poszłam do Jamesa. 
-Hej! Poznałeś mnie?! :D hehe - roześmiałam się   
-WOW! Wyglądasz...- zamarł i przesunął się, abym mogła usiąść
-No jak? - zapytałam wesoło
-... ślicznie, pięknie! Nie wiem, brak mi słów! WOW!
-Hehe! Dziękuję! - pocałowałam go nieśmiało w policzek
-No to może wrócimy do naszej rozmowy?
-No ok. - uśmiechnęłam się i odwróciłam się w stronę chłopaka
-No bo ty mi się naprawdę bardzo podobasz i chciałem żebyś wiedziała
-Ymm.. - Zamarłam i nie wiedziałam co odpowiedzieć w mojej głowie było czarno,  a na środku był napis : "Login! ..............................error!"      - Miło mi! :) Ja jeż muszę Ci coś powiedzieć....  
-Tak?
-Bo ty mi się też bardzo podobasz... - powiedziałam cicho z głową spuszczoną i wpatrywałam się w buty
-Tak? Ja myślałem, że się umówiłaś ze mną z litości!
-Co? Nie! Podobasz mi się już od dłuższego czasu, ale bałam się do Ciebie zagadać, bo myślałam, że pomyślisz sobie" To znowu ona! -,-"
-Nie. Zawsze chciałem do Ciebie zagadać, ale nie było okazji a wtedy była doskonała okazja. 
-Aha - uśmiechnęłam się nieśmiało 
-No to może jak oboje się sobie podobamy to...- spojrzałam na niego z nadzieją- ... może... no... kurde! zostaniesz moją dziewczyną? 
-TAK!!! -Rzuciłam się na ramiona Jamesa
-O mój Boże! jak ja się cieszę!- krzyknął prawie na cały autobus 
-A nawet nie wiesz jak ja! - powiedziałam ciszej, bo wszyscy się na nas dziwnie patrzyli- Ymm.. mam takie małe pytanko....
-Tak śliczna? - powiedział głaszcząc mnie po policzku
-Mogę Ci zrobić taką sesję zdjęciową? 
-Yyyy.. Ok. Wszystko dla mojego misia, ale może jak będzie pierwszy przystanek. 
-Nom ok. 
-A ja mogę Tobie!   
-Ok!
Nagle James zbliżył się do mnie, musnął lekko moje wargi, następnie zatraciliśmy się w sobie. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.  
-Proszę niech ta chwila trwa wiecznie! - szepnęłam, na co James roześmiał się

_________________________________________________________________________
Oki, mamy trzeci rozdział. Już za niedługo powinien się pojawić kolejny. Proszę komentujcie! :)

poniedziałek, 15 lipca 2013

II ,,Sny ,koszmary i senne zjawy"

... Poszliśmy do wesołego miasteczka i znaleźliśmy budkę do robienia zdjęć, weszliśmy do niej i zaczęliśmy robić śmieszne miny. Kiedy miało być już ostatnie zdjęcie. James pocałował mnie w policzek, założę się że miałam minę jak Gifura ( polecam hehe :D). Wyszliśmy oboje wyraźnie skrępowani, wyjęliśmy zdjęcia i roześmialiśmy się głośno.Poszliśmy dalej, James grał w gry takie jak np. strącanie piłek. Wygrał wielkiego misia z sercem a na nim ,,I love U". Dodał to dla Ciebie i mówi prawdę. Początkowo nie wiedziałam o co chodzi, a później już zajarzyłam.Poszliśmy dalej i bawiliśmy się dalej.

                                                                   ****Isabelle****
Wróciłam!-krzyknęłam zatrzaskując drzwi. Głupi stary nawyk.Już od tygodnia nie mam kogo o tym informować.Ojciec jeździ po świecie oddając się pracy i przelotnym związkom ,a mama tydzień temu kupiła mi to mieszkanie i poleciała ze swoim nowym mężem przeprowadziła się do małej wioski na Hawajach. Praktycznie była przyzwyczajona do samotności ,ale mimo to dziwnie czułam się w pustym domu. W moim małym i naiwnym sercu wciąż tliła się nadzieją ,że rodzice wrócą. Mam niespotkany talent do bycia totalną idiotką.Na domiar złego mama wysłała mnie do nowej rygorystycznej szkoły,żeby jak to mówi "być pewną ,że nie opuszczę się w nauce".Dobrze ,że nowa szkoła jest tylko 2 kilometry od domu  Margaret inaczej chyba bym się załamała.Ostatnio przesiadujemy u siebie na wzajem więcej czasu niż zazwyczaj choć wielu myślało ,że to nie możliwe. Jutro pierwszy dzień w nowej szkole. Nawet nie potrafię spojrzeć na mój mundurek. Właśnie mam chodzić w mundurku. Mama wie jak mnie pocieszyć. Mimo tego ,że go nie lubię jednak powinnam mu się przyglądnąć i poprasować go. W końcu nie chce wyjść na niechluje. Zaglądnęłam do torby i wyjęłam z niej stertę nowych książek ,zeszytów ,piórnik i mundurek. Nie powiem był ładny ,ale i tak byłam na nie.Składał się on z granatowej spódnicy ,białej koszuli ,beżowego swetra  ,granatowej marynarki , czarnych długich skarpetek i niebieskiej wstążki. Włączyłam żelazko i zabrałam się za prasowanie. Kiedy skończyłam spakowałam wszystkie rzeszy do mojej torby na ramie do ,której poprzypinałam razem z Margaret pełno pluszowych zawieszek i wesołych przypinek. Wzięłam prysznic i przebrałam się w moją ulubioną piżamę choć bardziej przypominała kostium kota ze względu na szlafrok z kocimi uszami na kapturze i ogonem wiszącym z tyłu. Założyłam słuchawki na uszy ,przykryłam się kołdrą i zwinęłam w kłębek. Skupiłam uwagę na szybkich dźwiękach nightcore'ów dobiegających z kolorowych głośników. Mimo moich starań ciepłe nuty ulubionych piosenki nie zdołały zagłuszyć przeszywającej moje serce samotności.Kilka małych łez spłynęło po moich policzkach zanim zapadła błoga nicość.
Ostry dźwięk budzika o mało nie roztrzaskał mi uszu. Jak zawsze moja kołdra znajdowała się na podłodze ,a poduszka raczej służyła mi za pluszaka do przytulania niż za rzecz do położenia głowy. Pół przytomna wykonałam taletę poranną ,przebrałam się w mundurek i zrobiłam sobie śniadanie .Nawet nie zauważyłam ,że jest już 8.40. Za 5 minut odjeżdża mój autobus. Szybko dopiłam herbatę (co oczywiście skończyło się oparzonym językiem) ,złapałam marynarkę i pobiegłam z nie dojedzoną grzanką w ustach. Kiedy dobiegłam do przystanku ,który znajdował się nie daleko mojego domu autobus jadący stronę mojej szkoły dopiero podjeżdżał. Śniadanie dokończyłam wgapiając się w szybę autokaru.  Chwile później stałam już przed nowym budynkiem z pomalowanymi na jasno szaro i niebiesko ścianami.Wkoło szkoły rozchodził się równy trawnik. W kontach terenu znajdowały się skupiska drzew ,ponieważ zaraz obok roztaczał się las. Brukowa kostka prowadziła prosto pod drzwi szkoły. Nagle podbiegła do mnie dość wysoka dziewczyna i bardzo wysoki chłopak.
-Cześć! Nazywam się Jessica. Jestem wice-przewodniczącą ,a Alex jest przewodniczącym samorządu szkolnego miło cię widzieć!- odezwała się dość głośno i wesoło dziewczyna
-Cześć miło mi cię poznać -powiedział cicho i kontrastująco do poprzedniej wypowiedzi chłopak
-Mi także jest miło was poznać. Nazywam Isabella.-powiedziałam uśmiechając się lekko ,bo na większy entuzjazm nie miałam sił.
Klasy jak i cała szkoła wyglądały dość nowocześnie. Wrzuciłam wszystkie podręczniki do szafki i ruszyłam na lekcje. Minuty dłużyły mi się nie miłosiernie aż w końcu przyszła pora na lunch. Złapałam torbę i wybiegłam na pole. Wszystkie stoliki znajdujące się w ogrodzie były już zajęte więc ruszyłam w stronę drzew siadłam w takim miejscu ,w którym drzewa mnie zasłaniały i otworzyłam pudełko z kanapkami. Przyglądnęłam im się uważnie i odłożyłam je do torby. Jedzenia jak jedzenie -takie samo jak zawsze ,ale otoczenie inne. Oparłam się o pień drzewa. Przymknęłam powieki ,a słońce gładziło moją twarz. Nagle usłyszałam głos Margaret. Szybko otworzyłam oczy. Przede mną stała moja najlepsza przyjaciółka i James. ZARAZ! STOP! JAMES!? Czyli to tylko sen.
- Hej James i ja przyszliśmy po informować cię ,że zrywamy z tobą znajomość. Dużo lepiej układa nam się wszystko bez ciebie.- Powiedziała chłodno i wrednie Margaret podczas dy jej twarz wyglądała tak radośnie.
Nagle przez głowę przeleciała mi dziwna myśl. ' A co jeśli to nie jest sen?'
-Margaret c-co ty mówisz? A-ale przez tyle lat...?
- Taka jest prawda- Margaret przybrała złośliwą minę i zaczęła mnie szturchać w ramię.
-Nie.. nie... nie- zaczęłam cicho mamrotać. Otworzyłam oczy i zobaczyłam   szkolny ogród na ,którym nie było śladu Margaret i James'a. Odetchnęłam z ulgą.
-Sorry ,że cie obudziłem ,ale chyba miałaś koszmar no nie?-spytał męski głos zza moich pleców
Szybko obróciłam głowę i po raz pierwszy zobaczyłam tego typka. Jeszcze nie wiedziałam ,że jest on kolejnym wstrząsem w moim życiu.
...




----------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że wam się podobał. Będę wredna i napisze dlaczego on trzyma poduszkę dopiero w następnym rozdziale :P Miłego czytania i sorry za to ,że długo nie pisałam :D 

niedziela, 14 lipca 2013

Hej!

Hej! Jestem Patrycja i sorki za to ,że czekaliście ,ale jakoś nie mogłam się zabrać do pisania.Mam nadzieje ,że wam się spodoba ;D 

Isabella- 16 lat. Jest miła i radosna. Uwielbia rysować i słuchać muzyki.Czasem zachowuje naiwnie,ale pomimo wszelkich starań jej najlepszej przyjaciółki nie udało się tego zmienić. Do tej pory nie miała jeszcze chłopaka ,ale ostatnio jej życie uległo ostrej zmianie.Jak to się skończy?Może wreszcie się zakocha??

Obserwatorzy