środa, 24 lipca 2013

IV,,Niziołek , demon i wyzwanie"

                                                                        ****Isabelle****
-Yyy...Tak miałam koszmar. D-dzięki.- powiedziałam cicho ,,I po co debilu mu to mówisz!" krytykował mnie w między czasie mój wewnętrzny głos - Yyy... A mogę wiedzieć po co ci ta poduszka.
-Bo widzisz zawsze przychodzę się tu zdrzemnąć ,a dziś ktoś zajął moje miejsce. I wiesz co masz bardzo niewygodną głowę.
-Możliwe ,że to z powodu faktu iż nie jest ona poduszką.- odpowiedziałam sarkaztycznie
-Możliwe.- odpowiedział z udawanym zdziwieniem
-Tak więc nie będę ci przeszkadzać. Miłych snów.- powiedziałam wstając powoli i wytrzepując źdźbła trawy z ubrań
-Dzięki. A  i zapomniał bym zrobisz dla mnie jutro drugie śniadanie? - spytał całkiem miło chłopak 
-Co?! O czym ty mówisz? - spytałam zdziwiona podnosząc swoją torbę z ziemi
-Twoje śniadanie było pyszne ,więc...- zaczął chłopak ,ale przerwałam mu w połowie zdania
-Zaraz! Jak to 'było'?- spytała z nie ukrywanym zdenerwowaniem
-Leżało nie tknięte więc postanowiłem spróbować i tak jakoś zjadłem większe pół. Ale spoko zostawiłem ci coś.- odpowiedział chłopak nic sobie ze mnie nie robiąc 
-Jak mam zjeść coś po tobie!
-Spokojnie nie gryzłem twojej części.
-Kto w ogóle pozwolił ci ruszać moje jedzenie!?- moja wściekłość sięgała zenitu. Była o włos o uderzenia go w tą czarną czuprynę.
-Nie złość się.- nagle chłopak wstał i stanął koło mnie
Dobra wiem ,że jestem niska. Margaret zawsze musiała tłumaczyć swojej rodzinie ,że ta ruda dziewczyna koło niej to nie jest młodsza siostra jej przyjaciółki ,więc była przyzwyczajona do faktu ,że jestem STRASZNIE niska ,ale to już przesada. Mój kompleks na temat wzrostu z zabójczą szybkością wzleciał ku niebu. ON MIAŁ OKOŁO 180CM WZROSTU! 
-To zrobisz mi to śniadanie? -spytał patrząc na mnie
-Nie!- odpowiedziałam 
Odwróciłam się poszłam prosto w stronę ogrodowej kafeterii. Co on sobie myśli ,że co ja jestem! Jego prywatna kucharka czy co! Gdyby był niższy na pewno bym go walnęła w ten pusty łeb. Szłam przez chłodny korytarz ,ale nie czułam zimna wręcz odwrotnie. Było mi gorąco ,ale to raczej wściekłości zawdzięczałam swoją temperaturę. Czułam się jak czajnik ,w którym właśnie gotuje się woda.
-Em...Przepraszam rudowłosa dziewczynko.-powiedział łagodnie cichy głos
-o co chodzi?- spytałam odwracając się
Przede mną stała trochę wyższa ciemnowłosa dziewczyna jej oczy ledwo wystawały z grzywki na bok która niemal przykrywała także prawie cały policzek. Głowę trzymała lekko spuszczoną. Zastanawiałam się czy chce ukryć twarz czy po prostu lepiej mi się przyjżeć. Wpadam w paranoje przecież dobrze widziała moją twarz bez patrzenia w dół.
-Em...Ja...To znaczy...Ty...-zaczynała nie pewnie dziewczyna
Po patrzyłam na nią i powiedziałam spokojnie.
-Tak?
-Maszbardzodużokwiatówwewłosachwięcprzyszłamcitopowiedzieć,żebynauczycielnaciebienienakrzyczał-powiedziała niemal bez oddechu
Dopiero po chwili zajarzyłam o co jej chodzi.
-Zaraz. Co?!- nie czekałam na odpowieć tylko pobiegłam do damskiej ubikacji. No nie powiem trochę mi to zeszło ,ale nadal nie za bardzo się orientowałam co i jak. Gdy wreszcie ją znalazłam wparowałam do środka jak czołg. Na szczęście nikogo nie było.Cóż zaraz zaczynają się lekcje więc wszyscy zbierali się już pod klasami ,a nie siedzieli w ubikacjach.Szybko podbiegłam do lustra. Zabije go! We włosach miałam pełno wplecionych stokrotek. Wyglądałam jak jakaś chora na umyśle miłośniczka natury. Jak bardzo ten chłopak jest chory psychicznie! Już pewnie nawet psychotropy nie pomagają!Wyciągnęłam wszystkie kwiatki i jako tako ułożyłam włosy. Wyszłam z łazienki w momencie ,,w którym zadzwonił dzwonek. 
-Co się stało z twoją piękną fryzurką?- spytał znajomy mi już głos ,który w 1 sekundzie doprowadził mnie do szewskiej pasji
-Ty!
-Ja!
Poczułam się z bita z tropu po jego komentarzu ,ale po chwile się ocknęłam.
-Jak bardzo ci się nudziło ,że postanowiłeś wpleść mi we włosy chabazie!-spytałam z wściekłością
Chłopak popatrzył się na mnie później wyciągnął telefon. Chwile później patrzyłam na swoje zdjęcie. Tak ten psychol zrobił mi zdjęcie kiedy spałam! Ale mimo to muszę przyznać ,że ładnie na nim wyszłam. Ale przecież nie mogłam tego przyznać.
-Wyglądasz jak aniołek ,ale gadasz jak demon.- powiedział spokojnie
-Coś powiedział!
-Dobra ja idę na lekcje. Do zobaczenia niziołku. - powiedział i pobiegł w stronę drzwi.
N-I-Z-I-O-Ł-K-U. Mój umysł dopiero po chwili zrozumiał co się właśnie stało. Co on sobie myśli?! Nie miałam czasu na wściekanie się ,bo lekcje już się zaczęły.Pobiegłam szybko do swojej sali i zajęłam miejsce. Na szczęście nauczyciel się spóźnił. Kolejne dwie lekcje minęły mi dość szybko. Do autobusu zostały mi jeszcze dwie godziny ,a w pobliżu nie znajdowały się żadne ciekawe sklepy ,więc  postanowiłam poszukać jakiegoś ciekawego kółka żeby zabić czas. Poszłam do szafki po mój żakiet i torbę , żeby później nie wracać i przeżyłam szok. Żakietu nie było. Zgubiłam go! Ale gdzie. Zaraz , po przerwie obiadowej już go nie...PO PRZERWIE OBIADOWEJ!
-Ej , mała! Tego szukasz.- powiedział mi znajomy głos
-Oddaj go.- warknęłam odwracając się w jego stronę- Już!
-Spokojnie. Jeśli ci go teraz oddam nie będzie zabawy.- powiedział żartobliwie przyozdabiając swoją twarz wrednym uśmieszkiem
-O co ci chodzi?
-Hmmm...Zabawmy się w berka. Ten kto nie ma żakietu jest berkiem ,co ty na to?- powiedział wymachując w powietrzu granatową marynarką
-A mam jakieś inne wyjście?
-Yyyy...Zastanówmy się....Możliwe ....że nie.- powiedział demon w ludzkiej skórze - Więc zacznijmy wyścig - powiedział zmieniając powolny marsz na bieg
Nim się obejrzałam już zniknął za rogiem korytarza. Chcesz wyścigu to będziesz go miał!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy