środa, 16 października 2013

Rozdział VII "Love story''

***Margaret*** 

 Po powrocie z muzeum był obiad, oczywiście nie obyło się bez jakiś wygłupów. Chłopcy zaczęli rzucać jedzeniem. Nagle cała sala, w której 'jedliśmy' zamieniła się w lotnisko dla rozgotowanego spaghetti i dziwnie pachnącego sosu. Całą 'bitwę' przerwała pani Green, a ci chłopacy, którzy to zaczęli mieli sami posprzątać. Po tzw. obiedzie wszyscy poszliśmy się umyć, bo chyba nie było osoby która byłaby bez sosu na twarzy czy ubraniu. Kiedy wyszłam spod prysznica zawinęłam mokre włosy w ręcznik, tak samo jak resztę ciała i wyszłam z łazienki, bo zapomniałam wziąć ze sobą czystych ubrań na zmianę. Ku mojemu zdziwieniu James nie był sam w pokoju, razem z nim siedział Josh:
-Uhuu... stary ty masz tak zawsze?- zapytał rozbawiony, na co ja złapałam jabłko, które leżało na stoliku obok mnie i rzuciłam w niego. On jednak na moje nieszczęście je złapał. Popatrzyłam w dół i chwyciłam mocniej ręcznik:
-James łazienka już jest wolna  
-Ymm... Ok już idę. - zabrzmiało to jakby co dopiero się ockną z transu. Wraz z Jamesem z pokoju wyszedł też Josh. Zostałam sama, więc się ubrałam, pomalowałam i wysuszyłam włosy. A kiedy już skończyłam z łazienki wyszedł James:
-Przepraszam Cię za niego. - powiedział wycierając mokre włosy
-Ok nic się przecież nie stało- uśmiechnęłam się jak najlepiej potrafiłam.
Nagle ktoś zapukał poszłam otworzyć, była to pani Green, która już zbierała wszystkich i mieliśmy iść do parku linowego. Wzięłam torebkę i wyszłam razem z Jamesem. ponieważ on nie chciał dźwigać ze sobą plecaka, to ja robiłam za tragarza. (Bullshit) Wsiedliśmy i ruszyliśmy w drogę. Jechaliśmy ok. 5 minut. I dojechaliśmy! Przed nami był wielki park linowy, ja byłam tak bardzo pod jarana, że aż skakałam. Większość dziewczyn bała się, więc chłopcy mieli pole do popisu, lecz nie ze mną.Chwyciłam Jamesa za rękę i ruszyłam na start. Dałam torebkę chłopakowi i sama wspięłam się na start. Przeszłam pierwszy poziom i sprawnie weszłam na drugi. Gdy zeszłam wyciągnęłam z torebki butelkę mojego ulubionego soczku /oo..jakie to słiit/ i wzięłam łyk. Nagle poczułam czyjeś ciepłe ręce oplatające mnie od tyłu i bez odwracania się wiedziałam że to James, odchyliłam głowę do tyłu, aby położyć ją na jego ramieniu, ostrożnie położyłam głowę i popatrzyłam z odchyloną głowa na mojego chłopaka. Ten patrzył na mnie z wielkimi oczami jak sowa. Przybliżył się i delikatnie musnął moje wargi swoimi. Za nami usłyszałam 'Fuuu..' i uśmiechnęłam się. Namówiłam Jamesa aby też spróbował przejść ten tor, udało mi się. Wszedł i po 10 minutach zszedł, chwilowo byłam zdezorientowana, ale później zrozumiałam że nie chciał iść na poziom drugi. Gdy wszyscy już przeszli mieliśmy iść do parku i mieć godzinę wolną na spacer, czy jakieś inne pierdoły /Ania bez skojarzeń/ . Dotarliśmy do parku( zdjęcie jest na samej górze, nie chciało ustawić więc jest tam ). Pani Green powiedziała że możemy chodzić gdzie chcemy, ale nie możemy wyjść z parku. Od razu ja i James polecieliśmy przed siebie nie wiedząc nawet gdzie.   Nagle zobaczyłam most i czym prędzej do niego poczłapałam, a razem ze mną James. Rękoma chwyciłam barierkę, a James stał za mną i obejmował mnie w talii. Staliśmy i podziwialiśmy tek krajobraz przez jakieś 10 minut. Chcąc przerwać ciszę odwróciłam się twarzą do Jamesa i oparłam się plecami o barierkę. Przestudiowałam każdy milimetr twarzy Jamesa i byłam w lekkim zdziwieniu, że on chce mnie:
-Jaka ze mnie szczęściara. - stwierdziłam wpatrując się w jego piękne niebieskie oczy
-Dlaczego?
-Teraz większość dziewczyn ze szkoły chce mnie zabić, bo jestem z Tobą.
-Nie dam im Cię! - powiedział i mocno przytulił - Za bardzo Cię kocham.
-Ja Ciebie też kocham. - oderwałam się od niego i znowu zatonęłam w jego niebieskich oczach, wydawałoby się, że są bezdenne, takie piękne bezdenne. Przybliżyłam się i wpiłam się w jego usta. Oderwałam się, lecz on postanowił się odwdzięczyć i przyciągnął mnie do siebie. Jego usta były bardzo łapczywe, co mnie lekko zdziwiło, ale i ucieszyło. Gdy już się od siebie oderwaliśmy, patrząc się sobie w oczy nawzajem uśmiechnęliśmy się i naglę mocno przylgnęłam do mojego ukochanego:
-Kocham Cię! - powiedział wtulony we mnie z głową opartą na mojej
-Ja Ciebie bardziej! - wyszeptałam ściskając mocniej Jamesa do mnie
-To jest nie możliwe! - oderwał mnie od siebie aby zobaczyć moją twarz
-A dlaczego?
-Bo ja Cię kocham tak mocno jak jeszcze nikt nikogo.
-:3
-Kocham Cię- powtórzył
-Udowodnij.  -chciałam się z nim podroczyć- Wykrzycz to całemu światu!
-Kocham Cię. - szepnął mi na ucho, na co ja posłałam mu pytające spojrzenie -Ty jesteś całym moim światem. -Uśmiechnął się, na co ja delikatnie pocałowałam
-Idziemy dalej? - zaproponowałam po chwili
-Yhm. - chwycił moją dłoń i ruszyliśmy
Kiedy przechodziliśmy obok pięknego wielobarwnego ogrody James schylił się nagle po coś, a gdy wstał miał w ręku piękną czerwoną róże:
-Piękna róża, dla pięknej dziewczyny. -wręczył mi piękny kwiat
-Dziękuję - i pocałowałam do w policzek
Wróciliśmy na miejsce w którym mieliśmy się spotkać po godzinie, wszyscy już tam stali i czekali na panią Green, szybko do nich dołączyliśmy:
-I jak tam randka gołąbki? - zapytał Josh
-Dobrze! - odpowiedziałam i dołączyłam do rządku
Po chwili przyszła pani Green i wszyscy ruszyliśmy w stronę autobusu, a gdy już dotarliśmy wszyscy weszli, a my ostatni, ale nam to nie przeszkadzało. Miejsca z tylu były już pozajmowane, to poszliśmy do przodu. Wtuliłam się w Jamesa i ani się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Weszliśmy do pokoju, rzuciłam torebkę na łóżko, a później sama się na nie rzuciłam. Obok łóżka przykucnął James i na mnie patrzył. Leniwie odwróciłam głowę w jego stronę, ten usiadł na łóżku, schylił się i mnie pocałował. Poszłam do ubikacji się odświeżyć, a w tym czasie James poszedł do Josha. Gdy wyszłam jego jeszcze nie było w pokoju, więc usadowiłam się wygodnie na łóżku i wyciągnęłam z walizki laptop. Sprawdziłam Facebook'a, Twittera oraz Ask.fm. Ktoś na Skype do mnie zadzwonił - była to moja najlepsza przyjaciółka Isabella, odebrałam i zaczęłam się drzeć' Słyszysz mnie?!?!'. Opowiedziałam jej o wszystkim co się działo przez ostatnie dni. Początkowo była na mnie zła że jej wszystkiego nie opowiadam na bieżąco, ale usprawiedliwiłam się tym, że to wszystko działo się tak szybko. Wybaczyła mi.. (Uff...) Po długiej rozmowie musiałyśmy się rozłączyć, bo Isabella musiała się uczyć (kujon). Wyłączyłam i schowałam laptop do walizki. Następnie napiłam się soczku i popatrzyłam na aparat leżący na stole. Poczłapałam po niego i zobaczyłam moje i Jamesa wspólne zdjęcia. Wtedy mechanicznie na mojej twarzy pojawił się uśmiech, odpłynęłam tak bardzo że nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje:
-Co tam masz? - zapytał zachodząc mnie od tyłu James
-Aaa! - pisnęłam- Przestraszyłeś mnie!
-Przepraszam, nie wiedziałem, że jestem aż tak straszny.
-Az tak strasznie przystojny, chciałeś powiedzieć. - poprawiłam - Oglądałam nasze stare zdjęcia i aż mi się łzy w oczach pojawiły. Mam wrażenie, że to nie dzieje się naprawdę, że zaraz obudzę się w swoim łóżku, i okaże się tylko zwykłym snem na jawie. Nie chce tak. Chce aby to trwało wiecznie. - wyżaliłam się
-Ja będę Cię kochał cale wieki i jeszcze dłużej, więc z mojej strony się nie musisz tym martwić, chyba że ty mnie nie będziesz chciała.    
-Co? Nie waż się tak kłamać. Kocham Cię nad życie i to się nie zmieni.
-Ok. - powiedział odbierając mi aparat i kładąc go tam gdzie wcześniej leżał - Zbieraj się.
-Co? Gdzie? Poco?
-Idziemy do Josha, chyba, że nie chcesz. Zaprosił nas.
-Jasne, że chce, czekaj tylko wezmę telefon.
Wyszliśmy i zamknęliśmy pokój. Gdy chciałam skręcić w korytarz, który prowadzi do pokoju Josha, James naprowadził mnie' i szliśmy po schodach na górę. Nie wiedziałam o co chodzi, kiedy weszliśmy na dach, ale później zobaczyłam nakryty stół. Popatrzyłam na Jamesa, a ten odsunął przede mną krzesło, abym usiadła:
-James, ale po co to wszystko? - zapytałam odprowadzając go wzrokiem do krzesła  
-Aby Ci pokazać jak bardzo Cię kocham.
-Ale ja w to wierzę.
-No oto zjemy razem kolację. Sami bez tej hołoty.
-Heh. - wybuchnęłam śmiechem, lecz chcąc go stłumić schowałam twarz w rękach
Po zjedzonej kolacji podeszliśmy do krawędzi budynku. Nie był on bardzo wysoki, ale podczas zachodu słońca było z niego widać jak za horyzontem znika pomarańczowo- różowe słońce. Był to bardzo romantyczny widok jak dal mnie. kiedy zrobiło się już ciemno weszliśmy do środka i ruszyliśmy do pokoju. Weszłam do łazienki i wzięłam prysznic, w tym czasie James poszedł posprzątać po naszej kolacji. Namawiałam go, że mu pomogę to ' Nie, nie. Dam sobie radę.' Wyszłam z łazienki, wysuszyłam włosy i przebrałam się w piżamę. Jeszcze raz dzisiaj wyciągnęłam laptopa i weszłam na Fb, była na nim Isabella <fragment rozmowy> :
-Nie uwierzysz co się dzisiaj stało. ~Ja~
- Co? O.o ~Isabella~
-James zorganizował dla nas kolację przy świecach na dachu, a później oglądaliśmy zachód słońca.
-Oooo... :3 so sweet.
-Cnie!
-Heh.
-Ok. Mój Romeo przybył, więc mykam. Papa :*
-Papa :*

Odłożyłam laptop i spoglądałam na ukochanego:
-Co się tak patrzysz? - powiedział
-Obserwuje twój striptiz! - roześmiałam się nadal patrząc na chłopaka, który miał na sobie już coraz to mnie ubrań    
-Hehe! -ściągnął koszulkę, zakręcił nią na palcu jak kowboj i rzucił na mnie. koszulka spadła mi na twarz, a zaraz później na łóżko - Idę pod prysznic.
-Ok. Czekam.
-Na co? - zatrzymał się otwierając drzwi
-Na gwiazdkę z nieba. Czyli Ciebie. - uśmiechnęłam się od ucha do uch jak małe dziecko
James wszedł do łazienki i po 10 minutach wyszedł, w samych szortach
-Uuu... - klasnęłam w dłonie
-Heh. Masz jakąś fazę zboczeńca? - zapytał
-Ymmm... chyba tak.
-No to fajnie! - uśmiechnął się odsłaniając szereg białych zębów
Położył się obok mnie i lekko pocałował w czoło. Położyłam głowę na jego torsie i zasnęłam. Obudziłam się, ale było już ciemno, nadal leżałam na torsie Jamesa, ale ten jak nie spał tak nie śpi.
-Co się stało? Dlaczego nie śpisz? Nie wygodnie Ci z takim ciężarem na torsie? - zapytałam
-Nie. Tylko przypomniały mi się wszystkie nasze wspólne chwile. Począwszy od przedszkola, na teraźniejszości skończywszy. I wiesz co? W przedszkolu się kolegowaliśmy.
-No faktycznie! - zamyśliłam się- A teraz idź spać, jutro wyjeżdżamy.
-Ok. Dobranoc.
-Dobranoc.  Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.




☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺


Wiem, że ten rozdział jest z serii ' Rzygam tęczą', ale w szkole omawiamy 'Romeo i Julia i po prostu wczułam się w ten cały romantyczny klimat.    A to co pisze w takim znaczku / ... / to są moje przemyślenia. Np. /Ania bez skojarzeń/ dotyczy mojej realistycznej przyjaciółki i wiem że ona to czyta, więc to tak jakby dal niej. Pozdrowienia dla Ciebie Aniu! ;*  /Weronika

niedziela, 13 października 2013

Rozdział VI ,,Berek! Gonisz!!!"

                                                     ***Isabella***
CO SIĘ STAŁO Z MOJĄ KONDYCJĄ!!! Zaraz.. a no tak... ja... NIGDY NIE MIAŁAM KONDYCJI. Wracając. Gdzie podział się ten idiota. Dlaczego on jest taki szybki ?! Kręci mi się w głowie od tych wszystkich... JEST!
Chłopak siedział na parapecie na końcu korytarza i patrzył się na mnie z wyższością. Płuca piekły mnie już od ciągłego biegu. Miałam jeszcze pół godziny by go złapać. Jeśli spóźnienie się na autobus to będzie koniec.
-Hej ofiaro ty masz z wf-u dwa czy jeden?- spytał z udawanym zmartwieniem
-Nie twój interes.-warknęłam
Nim się obejrzałam jego już nie było. Mam serdecznie dość! Boże za jakie grzechy?? Nie na czasu na użalanie się nad sobą.
-Niziołku tu jestem!- zawołał chłopak
Pobiegłam w stronę głosu. Nie ma go! Hmmm.. Musi być gdzieś blisko.
Nagle ktoś złapał mnie od tyłu. Zatkał mi usta dłońmi , więc zatamował z lekka mój krzyk. Szamotanie i wiercenie na nic nie pomogło.
-Pfff....Hahahahah Aż tak się mnie boisz niziołku hahahha
Mój mózg się wyłączył słyszałam tylko szyderczy śmiech. Otrzeźwił mnie dopiero głuchy trzask i piekący ból dłoni , która nadal wisiała w powietrzu koło twarzy tego zwyrodnialca. Zapadła głucha cisza. Wspaniale z twarzy tego idioty zszedł ten głupkowaty uśmieszek. Nagle spoważniał. Chwila później trzymał mój nadgarstek w żelaznym uścisku. Jego zimne i przerażające oczy spojrzały na mnie. To głupie ale opanował mnie.. strach. Nagle na jego twarzy zawitał cyniczny uśmieszek. Przybliżył swoją twarz i wyszeptał :
-Co już nie jesteś taka odważna , co?
-S-spadaj na drzewo prostować banany.- warknęłam po chwili
-Hihi..-jego chichot zmroził mi krew w żyłach. Miał gwarantowaną rolę w jakimś horrorze.-Widzę , że język nadal masz cięty. Ty chyba  nie wiesz kiedy się wycofać. No cóż.. Dzięki temu rozgrywka będzie ciekawsza.
Chłopak puścił moją dłoń , a ja poleciałam jak kłoda na ziemie. Nagle coś przykryło moją twarz. Była to moja marynarka
-Na dziś wystarczy. Zaraz spóźnisz się na autobus.- odpowiedział z wredną nutką w głosie
Wstałam , otrzepałam ubranie , założyłam marynarkę  i z godnością (a raczej jej resztkami ) podniosłam głowę i dotarł do mnie jeden mały fakt.
-Skąd wiesz , że jeżdżę  autobusem i to jeszcze którym? Jesteś jakimś psychopatą ?!
-Może psychopatą , a może zboczeńcem kto to wie? Do zobaczenia Isabelluś- powiedział z tajemniczym akcentem po czy pomachał mi przelotnie zniknął mi z oczu.
-Nie spoufalaj się !
Właśnie doszedł do mnie kolejny drobny fakt ja naprawdę nie wiem jak on się nazywa! Ale się tego dowiem! A zresztą po co mi to. Przecież dobrze wiem , że jest on zboczonym potworo-demonem z psychopatycznymi zapędami.  I tak w stanie ukojenia ( które nie wiem skąd się wzięło) wyszłam z klasy. Miałam jeszcze jakieś pół godziny , żeby zobaczyć co jeszcze oferuje moja nowa szkoła. Idąc pustym korytarzem usłyszałam cichy szloch. Bez zastanowienia pobiegłam w jego stronę. No dobra... powlokłam się bo na nic innego nie miałam siły. Zobaczyłam dziewczynę , która cicho płakała idąc w stronę toalety.
-C-coś się stało?- spytałam dość nieśmiało i łagodnie łapiąc ją za ramie
-NIE DOTYKAJ MNIE!!!- krzyknęła odpychając mnie z całych sił
Byłam pewna , że upadnę , ale coś a raczej ktoś złapał mnie i pomógł wrócić do pionu.
-Mira co ty wyprawiasz ?!- zawołał gniewny , ale kojący męski głos
-Odczep się Jack!- dziewczyna dalej krzyczała , ale z mniejszą agresją w głosie
-Nie wyżywaj się na pierwszej lepszej osobie.- powiedział dość zniecierpliwiony - Nic ci się nie stało Isabelluś ? - spytał zaniepokojony
Dopiero do mnie dotarło , że przez ten cały czas opierałam się o niego więc musiał mnie trzymać. Zebrałam wszystkie pozostałe we mnie siły i stanęłam o własnych siłach.
-Nie nic mi nie jest- odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem na ustach - Ale skąd wiesz jak mam na imię 
Chłopak na widok mojego uśmiechu zrobił kwaśną minę , więc dałam sobie z tą gierką spokój.
-Hahaha.. Zawsze miałaś krótką pamięć I-s-a-b-e-l-l-u-ś. -zawołał  wesoło
I nagle mnie olśniło. Znałam ten głos i uśmiech aż za dobrze. 
-Jack to ty! Przepraszam , że nie zauważyłam od razu.
-Nic się nie stało trochę minęło od naszego poprzedniego spotkania. Jakieś 10 lat ... Musimy to nadrobić! A tak w ogóle to długo chodzisz tu do szkoły do tej pory cie nie widziałem ? - spytał z nie ukrywanym entuzjazmem 
Cały Jack! Zawsze był nie poprawnym optymistą. Gdyby nie on pewnie wtedy załamała bym się.. Ale to nie czas , żeby wspominać takie rzeczy. Najważniejsze jest , że mój przyszywany braciszek do mnie wrócił!
-Nie, to mój pierwszy dzień w szkole. Och to już tak późno!! Przepraszam muszę lecieć! Naprawdę mi przykro.
-Nic się nadzieje podaj mi szybko swój numer?
Wyciągnęłam z kieszeni małą pogniecioną  karteczkę i mu ją podałam 
-Proszę. Do zobaczenia.- zawołałam odchodząc
-Papa!
 Zawsze uśmiechnięty starszy braciszek wrócił. Nie jest aż tak źle.

środa, 24 lipca 2013

V ,,Obietnica zostało dotrzymana"

,,Nareszcie pierwszy przystanek!" pomyślałam. Wyszliśmy i oddaliliśmy się kawałek, na naszą ,, sesję zdjęciową". Na początek to mi były robione zdjęcia. Oto efekty:







Miałam jeszcze ciuchy aby się przebrać więc poszłam w jakieś krzaki:
 -Tylko nie patrz! - powiedziałam łagodnie, lecz stanowczo
-Dobra, dobra tylko szybko, bo odjadą bez nas!
-Ok! - po 2 min wyszłam i James zrobił mi jeszcze 3 zdjęcia :

Później zmieniliśmy się, ja robiłam zdjęcia jemu. Zrobiłam parę w ubraniach i parę bez nich, kiedy skończyliśmy pobiegliśmy do autobusu i oglądaliśmy zdj. 



Spodobały nam się, więc James wyciągnął swojego laptopa i wrzuciliśmy je na Facebook'a. Reszta drogi minęła nam nawet spokojnie. Gdy dotarliśmy do hotelu, pani Green robiła listę kto z kim będzie w pokoju. Udało nam się zdobyć dwuosobowy pokój, dostaliśmy klucze i poszliśmy się rozpakować. Kiedy skończyliśmy się rozpakowywać, ktoś zapukał do drzwi. To była pani Green, powiedział nam, że za 30 min. na dole będzie potańcówka i żebyśmy się przygotowali. Gdy poszła, ja szybko ubrałam się i wyglądałam tak(bez czapki):   
  
James nie przebierał się tylko poszedł się odwietrzyć i wyszliśmy. Gdy dotarliśmy już na miejsce zabawa trwała w najlepsze. Kiedy Josh ( kolega Jamesa) nas zobaczył podszedł do DJ i coś mu szepnął na ucho. W tym czasie my zaczęliśmy tańczyć, lecz nagle piosenka się urwała i zaczęła lecieć ballada. James popatrzył się na Josha i ten puścił mu oczko. Tańczyliśmy, to był mój pierwszy w życiu taniec z chłopakiem do ballady. po zabawie, wszyscy się rozeszli do swoich pokoi, my również. Pierwsza byłam ja w kolejce do łazienki, wzięłam prysznic, umyłam zęby, przebrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki. Później wszedł James, wyszedł po 10 min. Ja już spałam, poczułam jak pocałował mnie delikatnie w policzek i też poszedł spać. 
Na następny dzień mieliśmy iść do muzeum. Od samego rana maiłam głupawkę, więc nie obyło ise bez dziwnych zdjęć. Oto one, to zdjęcia z całego dnia:




____________________________________________________________________
Wiem, że większość tego rozdziału to zdjęcia, ale znalazłam je i jakoś nie mogłam się powstrzymać aby ich nie dodać! XD Znając życie to jeszcze sobie poczekacie na kolejny rozdział, bo Patrycja.. to Patrycja! XD hehe też Cię kocham Patki! hehe XD  
         


IV,,Niziołek , demon i wyzwanie"

                                                                        ****Isabelle****
-Yyy...Tak miałam koszmar. D-dzięki.- powiedziałam cicho ,,I po co debilu mu to mówisz!" krytykował mnie w między czasie mój wewnętrzny głos - Yyy... A mogę wiedzieć po co ci ta poduszka.
-Bo widzisz zawsze przychodzę się tu zdrzemnąć ,a dziś ktoś zajął moje miejsce. I wiesz co masz bardzo niewygodną głowę.
-Możliwe ,że to z powodu faktu iż nie jest ona poduszką.- odpowiedziałam sarkaztycznie
-Możliwe.- odpowiedział z udawanym zdziwieniem
-Tak więc nie będę ci przeszkadzać. Miłych snów.- powiedziałam wstając powoli i wytrzepując źdźbła trawy z ubrań
-Dzięki. A  i zapomniał bym zrobisz dla mnie jutro drugie śniadanie? - spytał całkiem miło chłopak 
-Co?! O czym ty mówisz? - spytałam zdziwiona podnosząc swoją torbę z ziemi
-Twoje śniadanie było pyszne ,więc...- zaczął chłopak ,ale przerwałam mu w połowie zdania
-Zaraz! Jak to 'było'?- spytała z nie ukrywanym zdenerwowaniem
-Leżało nie tknięte więc postanowiłem spróbować i tak jakoś zjadłem większe pół. Ale spoko zostawiłem ci coś.- odpowiedział chłopak nic sobie ze mnie nie robiąc 
-Jak mam zjeść coś po tobie!
-Spokojnie nie gryzłem twojej części.
-Kto w ogóle pozwolił ci ruszać moje jedzenie!?- moja wściekłość sięgała zenitu. Była o włos o uderzenia go w tą czarną czuprynę.
-Nie złość się.- nagle chłopak wstał i stanął koło mnie
Dobra wiem ,że jestem niska. Margaret zawsze musiała tłumaczyć swojej rodzinie ,że ta ruda dziewczyna koło niej to nie jest młodsza siostra jej przyjaciółki ,więc była przyzwyczajona do faktu ,że jestem STRASZNIE niska ,ale to już przesada. Mój kompleks na temat wzrostu z zabójczą szybkością wzleciał ku niebu. ON MIAŁ OKOŁO 180CM WZROSTU! 
-To zrobisz mi to śniadanie? -spytał patrząc na mnie
-Nie!- odpowiedziałam 
Odwróciłam się poszłam prosto w stronę ogrodowej kafeterii. Co on sobie myśli ,że co ja jestem! Jego prywatna kucharka czy co! Gdyby był niższy na pewno bym go walnęła w ten pusty łeb. Szłam przez chłodny korytarz ,ale nie czułam zimna wręcz odwrotnie. Było mi gorąco ,ale to raczej wściekłości zawdzięczałam swoją temperaturę. Czułam się jak czajnik ,w którym właśnie gotuje się woda.
-Em...Przepraszam rudowłosa dziewczynko.-powiedział łagodnie cichy głos
-o co chodzi?- spytałam odwracając się
Przede mną stała trochę wyższa ciemnowłosa dziewczyna jej oczy ledwo wystawały z grzywki na bok która niemal przykrywała także prawie cały policzek. Głowę trzymała lekko spuszczoną. Zastanawiałam się czy chce ukryć twarz czy po prostu lepiej mi się przyjżeć. Wpadam w paranoje przecież dobrze widziała moją twarz bez patrzenia w dół.
-Em...Ja...To znaczy...Ty...-zaczynała nie pewnie dziewczyna
Po patrzyłam na nią i powiedziałam spokojnie.
-Tak?
-Maszbardzodużokwiatówwewłosachwięcprzyszłamcitopowiedzieć,żebynauczycielnaciebienienakrzyczał-powiedziała niemal bez oddechu
Dopiero po chwili zajarzyłam o co jej chodzi.
-Zaraz. Co?!- nie czekałam na odpowieć tylko pobiegłam do damskiej ubikacji. No nie powiem trochę mi to zeszło ,ale nadal nie za bardzo się orientowałam co i jak. Gdy wreszcie ją znalazłam wparowałam do środka jak czołg. Na szczęście nikogo nie było.Cóż zaraz zaczynają się lekcje więc wszyscy zbierali się już pod klasami ,a nie siedzieli w ubikacjach.Szybko podbiegłam do lustra. Zabije go! We włosach miałam pełno wplecionych stokrotek. Wyglądałam jak jakaś chora na umyśle miłośniczka natury. Jak bardzo ten chłopak jest chory psychicznie! Już pewnie nawet psychotropy nie pomagają!Wyciągnęłam wszystkie kwiatki i jako tako ułożyłam włosy. Wyszłam z łazienki w momencie ,,w którym zadzwonił dzwonek. 
-Co się stało z twoją piękną fryzurką?- spytał znajomy mi już głos ,który w 1 sekundzie doprowadził mnie do szewskiej pasji
-Ty!
-Ja!
Poczułam się z bita z tropu po jego komentarzu ,ale po chwile się ocknęłam.
-Jak bardzo ci się nudziło ,że postanowiłeś wpleść mi we włosy chabazie!-spytałam z wściekłością
Chłopak popatrzył się na mnie później wyciągnął telefon. Chwile później patrzyłam na swoje zdjęcie. Tak ten psychol zrobił mi zdjęcie kiedy spałam! Ale mimo to muszę przyznać ,że ładnie na nim wyszłam. Ale przecież nie mogłam tego przyznać.
-Wyglądasz jak aniołek ,ale gadasz jak demon.- powiedział spokojnie
-Coś powiedział!
-Dobra ja idę na lekcje. Do zobaczenia niziołku. - powiedział i pobiegł w stronę drzwi.
N-I-Z-I-O-Ł-K-U. Mój umysł dopiero po chwili zrozumiał co się właśnie stało. Co on sobie myśli?! Nie miałam czasu na wściekanie się ,bo lekcje już się zaczęły.Pobiegłam szybko do swojej sali i zajęłam miejsce. Na szczęście nauczyciel się spóźnił. Kolejne dwie lekcje minęły mi dość szybko. Do autobusu zostały mi jeszcze dwie godziny ,a w pobliżu nie znajdowały się żadne ciekawe sklepy ,więc  postanowiłam poszukać jakiegoś ciekawego kółka żeby zabić czas. Poszłam do szafki po mój żakiet i torbę , żeby później nie wracać i przeżyłam szok. Żakietu nie było. Zgubiłam go! Ale gdzie. Zaraz , po przerwie obiadowej już go nie...PO PRZERWIE OBIADOWEJ!
-Ej , mała! Tego szukasz.- powiedział mi znajomy głos
-Oddaj go.- warknęłam odwracając się w jego stronę- Już!
-Spokojnie. Jeśli ci go teraz oddam nie będzie zabawy.- powiedział żartobliwie przyozdabiając swoją twarz wrednym uśmieszkiem
-O co ci chodzi?
-Hmmm...Zabawmy się w berka. Ten kto nie ma żakietu jest berkiem ,co ty na to?- powiedział wymachując w powietrzu granatową marynarką
-A mam jakieś inne wyjście?
-Yyyy...Zastanówmy się....Możliwe ....że nie.- powiedział demon w ludzkiej skórze - Więc zacznijmy wyścig - powiedział zmieniając powolny marsz na bieg
Nim się obejrzałam już zniknął za rogiem korytarza. Chcesz wyścigu to będziesz go miał!

piątek, 19 lipca 2013

III ,,Proszę niech ta chwila trwa wiecznie"

                       ~Matgaret~
Kiedy wróciłam do domu była gdzieś prawie 21:30. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Zobaczyłam na krześle leżącego miśka, którego dostałam od Jamesa. Wstałam i ruszyłam po pluszaka. Chwyciłam do i mocno uściskałam. Zasnęłam wtulona w misia. Obudziłam się na następny dzień o 3:15, ponieważ dzisiaj miała się odbyć wycieczka. Zapomniałam się spakować więc szybko w  głupkowatej piżamie biegałam jak poparzona po całym domu. Spakowałam dużą walizkę i ubrałam się. 
Wyglądałam tak. Weszłam do kuchni i szybko zrobiłam sobie i zjadłam płatki z mlekiem. Popatrzyłam na zegarek, była już 4:15. Zadławiłam się płatkami, chwyciłam walizkę i wybiegłam z domu krzycząc "Pa mamo!!". Gdy dotarłam pod szkołę odetchnęłam z ulgą ponieważ wszyscy czekali jeszcze na autobus. 
-Cześć Margaret! - usłyszałam i poczułam jak ktoś złapał mnie za rękę. To był James
-Cześć! - odwróciłam się i chwilę zamarłam
-Jak tam po naszej randce? 
-Yyy... - nie wiedziałam co odpowiedzieć, poczułam jak robię się cała czerwona- Ymmm... Fajnie!- wykrztusiłam wreszcie
-To super! 
-A ty? 
-Ymm... - widać było że też się skrępował- No bo ja..... 
Rozmowę przerwała nam pani. Green krzycząc żeby wszyscy już wkładali swoje walizki i wsiadali. Umówiliśmy się razem z Jamesem, że usiądziemy razem w autobusie i wtedy dokończymy rozmowę. Wsiadłem i usiadałam z tyłu.  Zaczekałam na Jamesa i przyszedł. Usiadł i westchnął głęboko:
-A więc... na czym skończyliśmy?? - zapytał
-Ymm.. Powiedziałeś ,,No bo ja..." i nam przerwano. - pomogłam przypomnieć
-A! tak! już pamiętam! No... 
-Hej Margaret!- krzyczała Jessie ( moja koleżanka z klasy)
-Cześć!- odpowiedziałam- Przepraszam, no mów dalej - powiedziałam do chłopaka
-Ej Mag! - znowu nam przerwała
-Nom? 
-Słyszałam, że chcesz sobie przefarbować włosy na blond!
-Nom, a co?
-Bo ja chciałam Ci je przefarbować mogę?
-Teraz?
-Nom. Wejdziemy do tej łazienki! 
-Noo....- przeciągnęłam
-No proszę!!!!!- zaczęła błagać
-No ok! Przepraszam Cię James. Dokończymy tą rozmowę później, jak będę blondynką! - uśmiechnęłam się
-Dobrze, dobrze. Idź! :)- uśmiechnął się, lecz było widać, że jest smutny. Chciałam z nim zostać ale Jessie mnie błagał i by mi żyć później nie dała, więc poszłam.  Weszłyśmy do małej łazienki w autobusie i zaczęła się zabawa!   Po jakiś 30 minutach wyszłyśmy z tamtą z wielkimi bananami na twarzach. Szybko poszłam do Jamesa. 
-Hej! Poznałeś mnie?! :D hehe - roześmiałam się   
-WOW! Wyglądasz...- zamarł i przesunął się, abym mogła usiąść
-No jak? - zapytałam wesoło
-... ślicznie, pięknie! Nie wiem, brak mi słów! WOW!
-Hehe! Dziękuję! - pocałowałam go nieśmiało w policzek
-No to może wrócimy do naszej rozmowy?
-No ok. - uśmiechnęłam się i odwróciłam się w stronę chłopaka
-No bo ty mi się naprawdę bardzo podobasz i chciałem żebyś wiedziała
-Ymm.. - Zamarłam i nie wiedziałam co odpowiedzieć w mojej głowie było czarno,  a na środku był napis : "Login! ..............................error!"      - Miło mi! :) Ja jeż muszę Ci coś powiedzieć....  
-Tak?
-Bo ty mi się też bardzo podobasz... - powiedziałam cicho z głową spuszczoną i wpatrywałam się w buty
-Tak? Ja myślałem, że się umówiłaś ze mną z litości!
-Co? Nie! Podobasz mi się już od dłuższego czasu, ale bałam się do Ciebie zagadać, bo myślałam, że pomyślisz sobie" To znowu ona! -,-"
-Nie. Zawsze chciałem do Ciebie zagadać, ale nie było okazji a wtedy była doskonała okazja. 
-Aha - uśmiechnęłam się nieśmiało 
-No to może jak oboje się sobie podobamy to...- spojrzałam na niego z nadzieją- ... może... no... kurde! zostaniesz moją dziewczyną? 
-TAK!!! -Rzuciłam się na ramiona Jamesa
-O mój Boże! jak ja się cieszę!- krzyknął prawie na cały autobus 
-A nawet nie wiesz jak ja! - powiedziałam ciszej, bo wszyscy się na nas dziwnie patrzyli- Ymm.. mam takie małe pytanko....
-Tak śliczna? - powiedział głaszcząc mnie po policzku
-Mogę Ci zrobić taką sesję zdjęciową? 
-Yyyy.. Ok. Wszystko dla mojego misia, ale może jak będzie pierwszy przystanek. 
-Nom ok. 
-A ja mogę Tobie!   
-Ok!
Nagle James zbliżył się do mnie, musnął lekko moje wargi, następnie zatraciliśmy się w sobie. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.  
-Proszę niech ta chwila trwa wiecznie! - szepnęłam, na co James roześmiał się

_________________________________________________________________________
Oki, mamy trzeci rozdział. Już za niedługo powinien się pojawić kolejny. Proszę komentujcie! :)

poniedziałek, 15 lipca 2013

II ,,Sny ,koszmary i senne zjawy"

... Poszliśmy do wesołego miasteczka i znaleźliśmy budkę do robienia zdjęć, weszliśmy do niej i zaczęliśmy robić śmieszne miny. Kiedy miało być już ostatnie zdjęcie. James pocałował mnie w policzek, założę się że miałam minę jak Gifura ( polecam hehe :D). Wyszliśmy oboje wyraźnie skrępowani, wyjęliśmy zdjęcia i roześmialiśmy się głośno.Poszliśmy dalej, James grał w gry takie jak np. strącanie piłek. Wygrał wielkiego misia z sercem a na nim ,,I love U". Dodał to dla Ciebie i mówi prawdę. Początkowo nie wiedziałam o co chodzi, a później już zajarzyłam.Poszliśmy dalej i bawiliśmy się dalej.

                                                                   ****Isabelle****
Wróciłam!-krzyknęłam zatrzaskując drzwi. Głupi stary nawyk.Już od tygodnia nie mam kogo o tym informować.Ojciec jeździ po świecie oddając się pracy i przelotnym związkom ,a mama tydzień temu kupiła mi to mieszkanie i poleciała ze swoim nowym mężem przeprowadziła się do małej wioski na Hawajach. Praktycznie była przyzwyczajona do samotności ,ale mimo to dziwnie czułam się w pustym domu. W moim małym i naiwnym sercu wciąż tliła się nadzieją ,że rodzice wrócą. Mam niespotkany talent do bycia totalną idiotką.Na domiar złego mama wysłała mnie do nowej rygorystycznej szkoły,żeby jak to mówi "być pewną ,że nie opuszczę się w nauce".Dobrze ,że nowa szkoła jest tylko 2 kilometry od domu  Margaret inaczej chyba bym się załamała.Ostatnio przesiadujemy u siebie na wzajem więcej czasu niż zazwyczaj choć wielu myślało ,że to nie możliwe. Jutro pierwszy dzień w nowej szkole. Nawet nie potrafię spojrzeć na mój mundurek. Właśnie mam chodzić w mundurku. Mama wie jak mnie pocieszyć. Mimo tego ,że go nie lubię jednak powinnam mu się przyglądnąć i poprasować go. W końcu nie chce wyjść na niechluje. Zaglądnęłam do torby i wyjęłam z niej stertę nowych książek ,zeszytów ,piórnik i mundurek. Nie powiem był ładny ,ale i tak byłam na nie.Składał się on z granatowej spódnicy ,białej koszuli ,beżowego swetra  ,granatowej marynarki , czarnych długich skarpetek i niebieskiej wstążki. Włączyłam żelazko i zabrałam się za prasowanie. Kiedy skończyłam spakowałam wszystkie rzeszy do mojej torby na ramie do ,której poprzypinałam razem z Margaret pełno pluszowych zawieszek i wesołych przypinek. Wzięłam prysznic i przebrałam się w moją ulubioną piżamę choć bardziej przypominała kostium kota ze względu na szlafrok z kocimi uszami na kapturze i ogonem wiszącym z tyłu. Założyłam słuchawki na uszy ,przykryłam się kołdrą i zwinęłam w kłębek. Skupiłam uwagę na szybkich dźwiękach nightcore'ów dobiegających z kolorowych głośników. Mimo moich starań ciepłe nuty ulubionych piosenki nie zdołały zagłuszyć przeszywającej moje serce samotności.Kilka małych łez spłynęło po moich policzkach zanim zapadła błoga nicość.
Ostry dźwięk budzika o mało nie roztrzaskał mi uszu. Jak zawsze moja kołdra znajdowała się na podłodze ,a poduszka raczej służyła mi za pluszaka do przytulania niż za rzecz do położenia głowy. Pół przytomna wykonałam taletę poranną ,przebrałam się w mundurek i zrobiłam sobie śniadanie .Nawet nie zauważyłam ,że jest już 8.40. Za 5 minut odjeżdża mój autobus. Szybko dopiłam herbatę (co oczywiście skończyło się oparzonym językiem) ,złapałam marynarkę i pobiegłam z nie dojedzoną grzanką w ustach. Kiedy dobiegłam do przystanku ,który znajdował się nie daleko mojego domu autobus jadący stronę mojej szkoły dopiero podjeżdżał. Śniadanie dokończyłam wgapiając się w szybę autokaru.  Chwile później stałam już przed nowym budynkiem z pomalowanymi na jasno szaro i niebiesko ścianami.Wkoło szkoły rozchodził się równy trawnik. W kontach terenu znajdowały się skupiska drzew ,ponieważ zaraz obok roztaczał się las. Brukowa kostka prowadziła prosto pod drzwi szkoły. Nagle podbiegła do mnie dość wysoka dziewczyna i bardzo wysoki chłopak.
-Cześć! Nazywam się Jessica. Jestem wice-przewodniczącą ,a Alex jest przewodniczącym samorządu szkolnego miło cię widzieć!- odezwała się dość głośno i wesoło dziewczyna
-Cześć miło mi cię poznać -powiedział cicho i kontrastująco do poprzedniej wypowiedzi chłopak
-Mi także jest miło was poznać. Nazywam Isabella.-powiedziałam uśmiechając się lekko ,bo na większy entuzjazm nie miałam sił.
Klasy jak i cała szkoła wyglądały dość nowocześnie. Wrzuciłam wszystkie podręczniki do szafki i ruszyłam na lekcje. Minuty dłużyły mi się nie miłosiernie aż w końcu przyszła pora na lunch. Złapałam torbę i wybiegłam na pole. Wszystkie stoliki znajdujące się w ogrodzie były już zajęte więc ruszyłam w stronę drzew siadłam w takim miejscu ,w którym drzewa mnie zasłaniały i otworzyłam pudełko z kanapkami. Przyglądnęłam im się uważnie i odłożyłam je do torby. Jedzenia jak jedzenie -takie samo jak zawsze ,ale otoczenie inne. Oparłam się o pień drzewa. Przymknęłam powieki ,a słońce gładziło moją twarz. Nagle usłyszałam głos Margaret. Szybko otworzyłam oczy. Przede mną stała moja najlepsza przyjaciółka i James. ZARAZ! STOP! JAMES!? Czyli to tylko sen.
- Hej James i ja przyszliśmy po informować cię ,że zrywamy z tobą znajomość. Dużo lepiej układa nam się wszystko bez ciebie.- Powiedziała chłodno i wrednie Margaret podczas dy jej twarz wyglądała tak radośnie.
Nagle przez głowę przeleciała mi dziwna myśl. ' A co jeśli to nie jest sen?'
-Margaret c-co ty mówisz? A-ale przez tyle lat...?
- Taka jest prawda- Margaret przybrała złośliwą minę i zaczęła mnie szturchać w ramię.
-Nie.. nie... nie- zaczęłam cicho mamrotać. Otworzyłam oczy i zobaczyłam   szkolny ogród na ,którym nie było śladu Margaret i James'a. Odetchnęłam z ulgą.
-Sorry ,że cie obudziłem ,ale chyba miałaś koszmar no nie?-spytał męski głos zza moich pleców
Szybko obróciłam głowę i po raz pierwszy zobaczyłam tego typka. Jeszcze nie wiedziałam ,że jest on kolejnym wstrząsem w moim życiu.
...




----------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że wam się podobał. Będę wredna i napisze dlaczego on trzyma poduszkę dopiero w następnym rozdziale :P Miłego czytania i sorry za to ,że długo nie pisałam :D 

niedziela, 14 lipca 2013

Hej!

Hej! Jestem Patrycja i sorki za to ,że czekaliście ,ale jakoś nie mogłam się zabrać do pisania.Mam nadzieje ,że wam się spodoba ;D 

Isabella- 16 lat. Jest miła i radosna. Uwielbia rysować i słuchać muzyki.Czasem zachowuje naiwnie,ale pomimo wszelkich starań jej najlepszej przyjaciółki nie udało się tego zmienić. Do tej pory nie miała jeszcze chłopaka ,ale ostatnio jej życie uległo ostrej zmianie.Jak to się skończy?Może wreszcie się zakocha??

Obserwatorzy